Archiwum BFO - OPERA NOVA w Bydgoszczy

Archiwum BFO
XXVI Bydgoski Festiwal Operowy
Galeria:
XXVI Bydgoski Festiwal Operowy
27 kwietnia - 12 maja 2019


Sprzedaż biletów rozpoczęła się 18 marca o godz. 8.30.

XXVI Bydgoski Festiwal Operowy dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
 
27 kwietnia 2019, godz. 19.00 – inauguracja Festiwalu. Premiera. Opera Nova w Bydgoszczy

Stanisław Moniuszko: STRASZNY DWÓR – opera

Realizatorzy:
  • Reżyseria: Natalia Babińska,
  • Kierownictwo muzyczne: Piotr Wajrak,
  • Scenografia: Diana Marszałek i Julia Skrzynecka,
  • Kostiumy: Martyna Kander,
  • Choreografia: Anna Hop,
  • Przygotowanie chóru: Henryk Wierzchoń,
  • Reżyseria świateł: Maciej Igielski

    Bydgoska scena operowa sięgała już po „Straszny dwór” czterokrotnie (1958,1969,1976- na 20-lecie Opery,1994 w reż. S.Żerdzickiego = inauguracja I BFO). Obecna realizacja będzie pierwszą przygotowaną w gmachu Opery przy ul. Focha. Wpisuje się w obchody Roku Moniuszkowskiego. Jakie spojrzenie na polską operę narodową zaproponują nam realizatorzy? Czy powtórzą sukces „Halki” sprzed 6 lat?

Recenzje po premierze:

http://tygodnikbydgoski.pl/kultura/publicznosc-chce-wzruszenia-i-straszny-dwor-je-dal-recenzja-28-04-2019

http://bydgoszcz.tvp.pl/42399953/ta-wersja-klasyki-moniuszki-zaskoczyla-swiezoscia-spojrzenia

http://www.radiopik.pl/6,77741,straszny-dwor-zainaugurowal-bydgoski-festiwal-op

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/we-wspolnym-modrzewiowym-domu.html

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/274588.html

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/274612,druk.html

https://www.rp.pl/Muzyka/190509977-Straszny-dwor-Ciezar-narodowych-schematow.html


30 kwietnia 2019, godz. 19.00

Łotewska Narodowa Opera i Balet w Rydze

Gaetano Donizetti: DON PASQUALE – opera komiczna

Libretto: Giovanni Ruffini i Gaetano Donizetti.

Czas trwania: 2 godz. 45 min.

Realizatorzy:

Kierownictwo muzyczne: Mārtiņš Ozoliņš,

  • Reżyseria: Giorgio Barberio Corsetti5
  • Scenografia: Giorgio Barberio Corsetti, Francesco Esposito
  • Kostiumy: Francesco Esposito
  • Reżyseria świateł: Mārtiņš Feldmanis
  • Projekcje video: Lorenzo Bruno, Igor Renzetti, Alessandra Solimene

    Produkcja Łotewskiej Narodowej Opery i Baletu. (Premiera 24.05.2018)

    Łotewska Opera Narodowa to ośrodek artystyczny konkurujący na arenie międzynarodowej . Regularnie wystawiane są tu największe arcydzieła sztuki operowej i baletowej, a także utwory nowoczesne. Ten europejskiej klasy teatr operowy przyjeżdża po raz czwarty i specjalnie na Bydgoski Festiwal Operowy. Tym razem przedstawi arcydzieło opery komicznej i bel canta ,przygotowane w ubiegłym roku na stulecie swej działalności.Jest znakomita okazja do poznania dzieła, które nigdy nie gościło w repertuarze bydgoskiej Opery.

Recenzje po występie na XXVI BFO:

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/awangardowa-poetyka-w-operze.html

http://tygodnikbydgoski.pl/opera/namietnosci-z-oprawa-multimediow-don-pasquale-w-operze-nova-recenzja

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/274700.html

https://bydgoszcz.tvp.pl/42446751/film-wdarl-sie-do-klasyki-opery-komicznej-oryginalna-wersja-don-pasquale-lotyszy


2 maja 2019, godz. 19.00

Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu

Feliks Nowowiejski: LEGENDA BAŁTYKU – opera

Realizatorzy:

  • Kierownictwo muzyczne: Tadeusz Kozłowski
  • Reżyseria i choreografia: Robert Bondara
  • Scenografia: Julia Skrzynecka
  • Kostiumy: Martyna Kander
  • Reżyseria świateł: Maciej Igielski
  • Kierownictwo chóru: Mariusz Otto

    Jest to dzieło mistrzowskie, łączące w sobie wachlarz znakomitych rozwiązań muzycznych, od harmonii i instrumentacji na nowoczesnych wzorach Wagnera i tzw. szkoły nowoniemieckiej, poprzez kontrapunkty w dawnym stylu aż po inspiracje muzyką ludową, traktowaną już w nowym, modernistycznym duchu – a wszystko to podporządkowane spójnej, nadrzędnej idei scenicznej. W polskiej literaturze operowej nie ma dzieł porównywalnych zbyt wiele. Spektakl zdobył Teatralną Nagrodę Muzyczną im. J. Kiepury w kategorii „Najlepszy spektakl” (2018 rok, ex aequo z „Falstaffem” Opery Nova).

Recenzje po występie na XXVI BFO:

https://bydgoszcz.tvp.pl/42480686/zapomniana-opera-w-operze-nova-zyskala-duze-uznanie-publicznosci

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/w-swiecie-slowianskiej-mitologii.htm

http://www.bydgoszczinaczej.pl/artykul/legenda-baltyku-z-baletowym-lektorem/

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/274783.html

http://tygodnikbydgoski.pl/opera/z-glebin


4 maja 2019, godz.19.00

Teatr Wielki w Łodzi André Previn : TRAMWAJ ZWANY POŻĄDANIEM (A Streetcar Named Desire) – opera

Libretto: Philip Littell na podstawie dramatu Thomasa Laniera “Tennessee" Williamsa

Premiera: 21 kwietnia 2018. Opera w trzech aktach. Spektakl w języku angielskim z polskimi napisami. Czas trwania: 3 godz. 15 min. (jedna przerwa)

Wykonania odbywają się za zgodą G.SCHIRMER INC. & ASSOCIATED MUSIC PUBLISHERS, INC

Realizatorzy:
 

  • Kierownictwo muzyczne: Tadeusz Kozłowski
  • Reżyseria: Maciej Prus
  • Dekoracje i kostiumy: Jagna Janicka
  • Reżyseria świateł: Rafał Wróblewski

    Łódzki spektakl to polska prapremiera tego dzieła. Publiczność pokochała dramat Williamsa (dwukrotnego laureata Nagrody Pulitzera) „Tramwaj zwany pożądaniem”. O to, że pokocha również operę Previna, można być spokojnym. Zwłaszcza, że łódzka inscenizacja spoczęła w rękach niezawodnego Macieja Prusa – wielkiego mistrza polskiej reżyserii teatralnej i maestro Tadeusza Kozłowskiego, który z muzyki często potrafi wydobyć więcej niż jest zapisane w nutach. Spektakl otrzymał dwie „Złote Maski” – za najlepszy spektakl w sezonie 2017/2018 oraz za najlepszą rolę wokalno-aktorską w sezonie 2017/2018 dla Joanny Woś za rolę Blanche DuBois.

Recenzje po występie na XXVI BFO:

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/zaczarowala-aktorska-gra.html

https://expressbydgoski.pl/nie-trzeba-byc-jak-marlon-brando-na-polmetku-xxvi-bydgoskiego-festiwalu-operowego-recenzja/ar/c1-14099841

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/274793.html

https://bydgoszcz.tvp.pl/42499064/tramwaj-zwany-pozadaniem-wywolal-wyjatkowe-emocje-w-operze

http://tygodnikbydgoski.pl/kultura/tramwaj-na-kursie-z-konwencja-recenzja


6 i 7 maja 2019, godz. 19.00 Suzhou Ballet Theatre (Chiny)

Ying Li / Jiabin Pan: TANG YIN – balet

Muzyka: Arvo Pärt, Edward Elgar, Johann Sebastian Bach
 

  • Choreografia: Ying Li / Jiabin Pan (Kierownicy Artystyczni Suzhou Ballet)
  • Scenografia : Jiang Han
  • Światła: Xiai Han

    Teatr Baletowy Suzhou został założony przez Centrum Kultury i Sztuki Suzhou w czerwcu 2007 roku. Jest to jeden z sześciu profesjonalnych zespołów baletowych w Chinach oraz jedyny w Prowincji Jiangsu. Teatr ten włącza w swój repertuar oryginalne dzieła i dąży do wystawiania nowych produkcji, rozwijając talent swych tancerzy, aby osiągnęli swój najwyższy potencjał. Członkowie zespołu pochodzą z czołowych teatrów baletowych w Chinach, wliczając prestiżową Akademię Tańca w Pekinie. Ta grupa to najmłodszy, najdynamiczniejszy i tryskający energią zespół baletowy. Pod kierownictwem i przewodnictwem swych dyrektorów artystycznych – Ying Li i Jiabin Pan, Teatr Baletowy Suzhou staje się w szybkim tempie jednym z najsłynniejszych zespołów baletowych w Chinach. Gościliśmy ich w 2015 r. na XXII BFO z entuzjastycznie przyjętym spektaklem baletowym „Carmen”. „Tang Yin“ opowiada o pełnym trudności życiu Tang Yina, uczonego, najsłynniejszego malarza epoki Ming, zarazem utalentowanego poety żyjącego ok. 500 lat temu w południowej dolinie rzeki Jangcy. W spektaklu połączono taniec tradycyjny z nowoczesnym i znakomicie wykorzystano muzykę kompozytorów różnych epok. W ascetycznej scenografii widać inspirację delikatnymi pociągnięciami pędzla, niczym na reprodukcji chińskiego malarstwa.

    7 maja 2019 godz.17.30- sala kameralna Opery Nova

    "Balet we współczesnym świecie"- spotkanie z Jackiem Soleckim: byłym tancerzem,impresariem znakomitych artystów i zespołów ,znawcą baletu współczesnego.

    Wstęp wolny.

 

Recenzje po występie na XXVI BFO:

http://www.radiopik.pl/2,77906,wiadomosci-lokalne&dtx=&szukaj=&go=morelist&s=4

http://www.xinhuanet.com/english/europe/2019-05/07/c_138038715.htm

https://bydgoszcz.tvp.pl/42515350/chinski-balet-oczarowal-melomanow-ta-lekkosc-akrobatyki

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/274917.html

http://tygodnikbydgoski.pl/opera/wytanczyli-dusze-artysci-z-chin-zachwycili-w-operze-nova-recenzja

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/zycie-sklada-sie-ze-snow.html


9 maja 2019, godz. 19.00 Opera Śląska w Bytomiu

Charles Gounod: ROMEO I JULIA (Romeo et Juliette) – opera

Libretto: Jules Barbier, Michel Carré wg tragedii Williama Szekspira

Opera w 5 aktach. Czas trwania: 3 godz. 10 min. (2 przerwy).

Realizatorzy:

  • Kierownictwo muzyczne: Bassem Akiki
  • Inscenizacja, reżyseria, kostiumy: Michał Znaniecki
  • Scenografia: Luigi Scoglio
  • Choreografia: Elżbieta Pańtak, Grzegorz Pańtak
  • Reżyseria światła: Bogumił Palewicz
  • Kierownik chóru: Krystyna Krzyżanowska-Łoboda

    Szekspirowski dramat „Romeo i Julia”, przed rokiem wystawiany na bydgoskim Festiwalu jako balet Prokofiewa, teraz zaprezentowany zostanie przez Operę Śląską jako dzieło operowe Charlesa Gounoda. Należy dodać, że tej nigdy bydgoska scena nie wystawiała. Wyreżyserowany przez Michała Znanieckiego i pod batutą Bassema Akiki spektakl został nagrodzony w 2018 r. trzema „Złotymi Maskami”: jako najlepsze przedstawienie w kategorii rola wokalno-aktorska dla Andrzeja Lamperta za rolę Romea i za scenografię dla Luigiego Scoglio. Dodatkowo Andrzej Lampert, za rolę Romea, otrzymał Nagrodę im. Zbigniewa Grucy, którą przyznaje redakcja „Dziennika Teatralnego”.

Recenzje po występie na XXVI BFO:

http://tygodnikbydgoski.pl/opera/milosc-silniejsza-niz-wasnie-recenzja

https://expressbydgoski.pl/to-bylo-wydarzenie-na-xxvi-bydgoskim-festiwalu-operowym-romeo-slowik-nie-skowronek/ar/c13-14121719?

http://www.operanova.bydgoszcz.pl/Subiektywnym_okiem_-_relacje_z_XXVI_BFO,181

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/operowe-odczytywanie-szekspira-na-nowo.html

https://bydgoszcz.tvp.pl/42571338/historia-romea-i-julii-znowu-dostarczyla-wielu-wzruszen-i-ta-muzyka-gounoda

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/275142.html


12 maja 2019, godz. 18.00 – zakończenie Festiwalu Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu

Wojciech Kościelniak / Mariusz Obijalski: BLASZANY BĘBENEK (The Tin Drum) – musical

na podstawie powieści Güntera Grassa

Czas trwania: 3,5 godziny z jedną przerwą Spektakl rekomendowany dla widzów powyżej 16 lat.

Realizatorzy:
 

  • Scenariusz, teksty piosenek, reżyseria: Wojciech Kościelniak
  • Muzyka: Mariusz Obijalski
  • Kierownictwo muzyczne: Mariusz Obijalski i Adam Skrzypek
  • Scenografia i kostiumy: Anna Chadaj
  • Choreografia: Ewelina Adamska-Porczyk
  • Reżyseria świateł: Tadeusz Trylski
  • Projekcje video: Jakub Lech
  • Przygotowanie wokalne: Magdalena Śniadecka, Ewa Głowacka-Fierek
  • Reżyseria dźwięku: Krzysztof Borowicz
  • Charakteryzacja i peruki: Magdalena Chabrowska-Oleksiak, Agnieszka Jasiniecka, Ewa Soszyńska

    Musicale w reżyserii Wojciecha Kościelniaka to marka sama w sobie: pokazywaliśmy na BFO „Francesca”,„Chłopów” i „Lalkę” w wykonaniu Teatru Muzycznego w Gdyni, ”Mistrza i Małgorzatę” w realizacji Teatru Capitol we Wrocławiu. Capitol ponownie przyjeżdża na tegoroczny BFO z „Blaszanym bębenkiem”. Pierwszą część „gdańskiej trylogii” Grassa niemal od razu po publikacji uznano za jedną z najświetniejszych powieści XX wieku. Historia Oskara Matzeratha, chłopca, który nie chciał rosnąć, w teatralnej adaptacji przenosi się do sklepu z zabawkami. Grozę dziecinnej narracji Oskara, tak nieadekwatnej do ciężaru opisywanych zdarzeń, potęguje lalka w głównej roli – animowana przez aktorkę tintamareska. A że główny bohater jest także urodzonym showmanem (bębenek!), mamy „wodewil”, show z elementami farsy, weimarskiego kabaretu, burleski, Singspiel.

Recenzje po występie na XXVI BFO: 

https://bydgoszcz.tvp.pl/42605981/musical-jak-wodewil-zachwyt-widzow-nad-blaszanym-bebenkiem-na-final-bfo

http://tygodnikbydgoski.pl/kultura/blaszany-bebenek-zakonczyl-xxvi-bydgoski-festiwal-operowy-recenzja-13-05-2019


*******************

Gospodarz wieczorów festiwalowych: Aleksander Laskowski

 

Wydarzenia towarzyszące

- wystawa fotograficzna Juliusza Multarzyńskiego: MARCELLA SEMBRICH-KOCHAŃSKA.Polka, artystka świata.

 – spektakle w ramach XII Międzynarodowego Operowego Forum Młodych odbywające się w sali kameralnej Opery Nova: 
 
29 kwietnia 2019 godz. 18.00
1 maja 2019 godz. 18.00 
 
Verbum Nobile – Stanisław Moniuszko (opera)
Akademia Muzyczna im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy
 
5 maja 2019 godz. 18.00
 
Karmaniol, czyli Francuzi lubią żartować – Stanisław Moniuszko (operetka) 
Akademia Muzyczna im. K. Lipińskiego we Wrocławiu 
 
Organizator, informacje o wejściówkach: Akademia Muzyczna im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy
 

Partnerem XXVI Bydgoskiego Festiwalu Operowego jest Fundacja Legalna Kultura: 




 
Subiektywnym okiem - relacje dr Barbary Mielcarek-Krzyżanowskiej z XXVI BFO

Blaszany bębenek – wyraziste zakończenie XXVI Bydgoskiego Festiwalu Operowego

Wielokrotnie już, na pytanie, jak w zderzeniu z gatunkiem musicalu odnajduje się wielka literatura, odpowiadał swymi spektaklami Wojciech Kościelniak – zawsze pozytywnie zaskakując oraz pozostawiając widzom przestrzeń na subiektywną interpretację. Towarzyszące jego scenariuszom opracowania muzyczne – arcyciekawe, łączące elementy muzyki popularnej z wyszukanymi brzmieniami, oryginalnymi kontrapunktami i nieoczekiwanymi pomysłami metrorytmicznymi, stawiały przed wykonawcami szereg wyzwań interpretacyjnych. Odnosząc się do wykonań tych spektakli na minionych Bydgoskich Festiwalach Operowych, przyznać trzeba, że bywało rozmaicie. Nie można natomiast odmówić artystom Teatru Muzycznego Capitol umiejętności kształtowania dramaturgii i konstruowania wbijających się w pamięć wspaniałych obrazów scenicznych, wykorzystujących w pełni możliwości sceny Opery Nova.

Otaczająca nas rzeczywistość społeczno-polityczna skłoniła Wojciecha Kościelniaka do pochylenia się nad jedną z najważniejszych XX-wiecznych powieści poruszających problem totalitaryzmu. Tym razem postanowił zmierzyć się z Blaszanym bębenkiem Güntera Grassa, opowieścią groteskowo przedstawioną z perspektywy dziecka żyjącego w kulturowym tyglu przedwojennego Gdańska, dziecka będącego obserwatorem kolejnych wydarzeń prowadzących do wybuchu II wojny światowej. Choć pozornie konstatacje zbuntowanego, niespełna metrowego Oskara Matzeratha przypominają chłodne relacjonowanie, sekwencje wydobywane z tytułowego blaszanego bębenka oraz „rozśpiewanie” szkła świadczą o wewnętrznym rozedrganiu, o symbolicznie wygłaszanym sprzeciwie wobec świata zmierzającego ku przepaści.

fot. Łukasz Giza


Swej wizji Wojciech Kościelniak nadał formę wodewilu nawiązującego do widowisk z kręgu satyry politycznej, łącząc ją z elementami burleski i Singspielu. Na styku tych elementów powstało niezwykle wyraziste, miejscami dramatyczne, a niekiedy wzruszające show, w którym jakże ważny temat przedstawiony został w taki sposób, by śmiech nie maskował, lecz eksponował główne wątki literackiego wzorca. Do udanej realizacji tego przedsięwzięcia z pewnością przyczyniła się skomponowana przez Mateusza Obijalskiego warstwa muzyczna spektaklu – melorecytacje na tle muzyki, songi, sceny zbiorowe oraz podkład muzyczny do układów choreograficznych. W związku z rozbudowanym katalogiem emocji, jakie kreowane są przez bohaterów musicalu (sam Oskar Mazerath, wspaniale animowany w konwencji tintimareski przez Agatę Kucińską, bywa zabawny, irytujący, groźny, rozkapryszony…), odnajdziemy szereg różnorodnych opracowań muzycznych. Obok fragmentów niezwykle regularnych, skomponowanych i zaaranżowanych zgodnie z regułami harmoniki jazzowej, nawiązujących często do tanecznych schematów metrorytmicznych, odnajdziemy rodzaj „muzycznej tapety”, emocjonalnego tła dla rozgrywających się na scenie wydarzeń. W tym momencie od razu wspomnieć należy o Orkiestrze Teatru Muzycznego Capitol, która pod kierownictwem Adama Skrzypka, doskonale realizowała wszelkie pomysły kompozytora, budując pełną niuansów dynamicznych dźwiękową scenerię oraz akompaniując zarówno aktorom-śpiewakom, jak i rozbudowanym układom choreograficznym autorstwa Eweliny Adamskiej-Porczyk. Efekty te wzmacniała ożywiana światłem (Tadeusz Trylski) scenografia (Anna Chadaj).

Efektowne, rozbudowane układy choreograficzne, ciekawe wykorzystanie wielopoziomowej sceny uwypuklającej wielowątkowość powieści, dość dobre wykonanie wokalne oraz świetna gra aktorska całego zespołu – z którego wyróżnię raz jeszcze Agatę Kucińską (animatorkę lalki-Oskara), doskonale zapamiętaną z poprzednich edycji festiwalu Justynę Szafran (kaszubska handlarka Anna, babka Oskara) oraz Artura Caturiana (Matzerath) – to z pewnością czynniki gwarantujące sukces tego wodewilowego wieczoru. I choć z całą pewnością przyznać trzeba, że w polskim repertuarze musicalowym Blaszany bębenek to tytuł ważki, sądzę, iż pewne ingerencje w scenariusz (oraz miejscami zbyt dosadne teksty piosenek) mogłyby przyczynić się do większej zwartości całego przedsięwzięcia. Większości publiczności zgromadzonej na zakończeniu XXVI Bydgoskiego Festiwalu Operowego chyba to jednak nie przeszkadzało, gdyż entuzjastycznie nagrodziła występ artystów Teatru Muzycznego Capitol z Wrocławia.

***

XXVI Bydgoski Festiwal Operowy po raz kolejny przeorganizował naszą codzienność. Jak co roku, na przełomie kwietnia i maja, spotkania z artystami Opery Nova i Gośćmi festiwalowymi były nie tylko pretekstem do porównywania koncepcji inscenizacyjnych, poziomu wykonawczego śpiewaków, orkiestr, chórów i zespołów baletowych. Publiczność konfrontowała znane realizacje z nowymi spojrzeniami na dzieła, poznawała tytuły wydobywane z muzealnych archiwów, a krytycy odnosili się do tego, czy i gdzie zaznaczyć granice ingerencji realizatorów w libretta, warstwę muzyczną i sceniczną dzieł. Prezentowane w tym roku spektakle prowokowały także do stawiania sobie odwiecznych pytań o to kim jesteśmy, skąd przybyliśmy i dokąd zmierzamy…

Dziękując za ten wyjątkowy czas mam nadzieję, iż Organizatorzy pozwolą nam na podobne refleksje ponownie za rok.

Barbara Mielcarek-Krzyżanowska


Wojciech Kościelniak / Mariusz Obijalski – Blaszany bębenek – 12.05.2019
reżyseria, scenariusz, teksty piosenek – Wojciech Kościelniak
muzyka – Mariusz Obijalski
kierownictwo muzyczne – Mariusz Obijalski, Adam Skrzypek
scenografia i kostiumy – Anna Chadaj
choreografia – Ewelina Adamska-Porczyk
reżyseria świateł – Tadeusz Trylski
projekcje wideo – Jakub Lech

obsada:
Oskar – Agata Kucińska
Agnieszka – Alicja Kalinowska
Matzerath – Artur Caturian
Jan – Kamil Krupicz
Anna – Justyna Szafran
Maria, Bachor Susi – Iga Rudnicka
Luzie, Szatan – Katarzyna Janiszewska
Panna Spollenhauer – Justyna Woźniak
Bebra – Tomasz Leszczyński
Roswita – Katarzyna Pietruska
Stortebecker, Bachor Hanschen – Michał Zborowski
Proboszcz Wiehnke – Łukasz Józefowicz
Jezus – Paulina Kowalska
Agneta – Paulina Jeżewska
Scholastyka – Karolina Szeptycka
Heilandt – Michał Sienkiewicz
Sigismund Markus – Mikołaj Woubishet
Bachor Nuchi – Paweł Wydrzyński
Sztauer, Bachor Harry – Michał Bajor
Leo Hyś – Krzysztof Suszek
Lankes, Bachor Aksel – Michał Szymański
Sąsiadka, Matka Boska – Monika Kolbusz
Czarna Kucharka – Barbara Olech
Muzyk Meyn, Tancerz – Michał Pietrzak

Tancerze i Tancerki Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu
Orkiestra Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu
dyrygent – Adam Skrzypek

*******
 

Romeo i Julia Gounoda – nieudany eksperyment na „organizmie” opery

Jak dotąd, spektakle XXVI odsłony Bydgoskiego Festiwalu Operowego cechował wynikający z wczytania się realizatorów w partytury dzieł namysł nad ludzką kondycją. Pochylenie się nad siłą psychiki (włącznie z próbą symbolicznego odzwierciedlenia procesu twórczego) uzupełniały dodatkowo wspaniałe projekty sceniczne: obrazy poetyckie, wysublimowane, baśniowe, ale też ekscentryczne i surrealistyczne... Wertując starannie przygotowany program festiwalowy, przebogaty w materiał ikonograficzny, można było założyć, że idea ta przyświecać będzie wszystkim tegorocznym propozycjom. Niestety, materiał promujący operę Charlesa Gounoda przywiezioną przez artystów Opery Śląskiej z Bytomia, obiecywał znacznie więcej, niż widzowie otrzymali. A otrzymaliśmy niewiele, nie tylko w warstwie wizualnej…

Pierwsze potężne rozczarowanie przyniosły fragmenty baletowe. Zderzenie tego, co ujrzeliśmy w scenie balu z tkwiącymi w pamięci wspaniałymi sekwencjami w wykonaniu artystów Suzhou Ballet Theatre działało na niekorzyść tancerzy z Bytomia. Dziwaczne układy choreograficzne wykonywane były bez przekonania, co więcej, jakby każda z par tańczyła w nieco innym rytmie. Wrażenie to potęgowały tylko kolejne, wynikające z dramatu Szekspira, sceny z udziałem baletu.

Przyzwyczajeni do mistrzowskiego operowania światłem nadającym spektaklom dramaturgię, otwarci na możliwości ożywienia dzięki niemu świata barw i kształtów (czujemy się w tym względzie rozpieszczeni przez talent Macieja Igielskiego), podczas wczorajszego wieczoru mogliśmy domyślać się tylko, co dzieje się na scenie oraz jakie detale zdobią kostiumy aktorów i tancerzy… Scenografia, łącząca elementy teatru elżbietańskiego i zabytków Werony, stawała się także pretekstem do zabiegów o znikomym efekcie artystycznym, przypominając iluminacje bożonarodzeniowe. Z kolei projekcje, których zadaniem była – jak się wydaje – próba poszerzenia przestrzeni scenicznej, wyglądały jakby przygotowane zostały dwadzieścia lat temu, co więcej, ich często tautologiczny wydźwięk był nie do przyjęcia.

fot. Krzysztof Bieliński


Spośród solistów jedynie Andrzej Lampert w roli Romea w pełni zasługuje, by wymienić jego nazwisko. Od pierwszych dialogów, wyśpiewywanych jeszcze z proscenium, świadomie budował postać wydobywając cały szereg emocji związanych z kolejnymi odsłonami dramatu Szekspira. Była w jego głosie siła dobarwiona smutkiem, było wyznanie miłosne, była też rozpacz. Próbowała dorównać mu Julia (Katarzyna Mackiewicz), która potrzebowała jednak niemal całego pierwszego aktu, by opanować zdenerwowanie i rozpocząć swą walkę o prawdziwe uczucie.

Całość obrazu dźwiękowego uzupełnia tylko potwornie rozstrojona orkiestra (dyrygował Franck Chastrusse Colombier) i chór, który mógłby brzmieć całkiem dobrze, gdyby nie kilkoro solistów, usilnie próbujących wyeksponować barwę swego głosu.

Niech ten festiwalowy wieczór przykryje zasłona milczenia…

Barbara Mielcarek-Krzyżanowska


Charles Gounod – Romeo i Julia – 09.05.2019

******
 

Tang Yin – w kręgu kultury chińskiej

Kolejny wieczór Bydgoskiego Festiwalu Operowego (6 V 2019) upłynął pod znakiem kultury chińskiej. Grupa baletowa z Suzhou – Suzhou Culture and Arts Centre Grand Theatre, po kilkuletniej przerwie, przywiozła do Bydgoszczy spektakl biograficzny poświęcony chińskiemu uczonemu, malarzowi i biegłemu w sztuce kaligrafii poecie z przełomu XV i XVI wieku. Tytułowy Tang Yin był przedstawicielem różnych dyscyplin kultury i sztuki chińskiej w czasie panowania dynastii Ming, przechodząc do historii jako jeden z Czterech Mistrzów dynastii Ming, a w uznaniu jego talentu literackiego także jako członek grupy Czterej Mistrzowie Literatury Regionu Wuzhong. Pozostawione przez niego dzieła, wystawiane obecnie w muzeach Hong Kongu, Taipei czy Nowego Jorku, tworzą galerię postaci kobiecych, ale znajdziemy wśród nich także obrazy natury (w szczególności kwitnących drzew i kwiatów) oraz niezwykłe pejzaże. Świat, na który tak wrażliwy był Tang Yin, utrwalony został w skromnej, acz wyrazistej i przepięknej scenografii spektaklu (Jiang Han) oraz kostiumach (Weihong Tan i Jiajuan Xu).



Dyrektorzy artystyczni Suzhou Ballet Theatre, Ying Li i Jiabin Pan, w wywiadach prasowych, wyjawili jedno z zadań, jakie postawili sobie w związku z kolejną wizytą zespołu w Europie. Tym razem, nawiązując do dziedzictwa kulturowego swego miasta, zamierzali przekonać europejską publiczność do sztuki chińskiej. Długie owacje, jakie zgotowano artystom po zakończonym spektaklu, pozwalają przypuszczać, że Europa nie tylko otwarta jest na egzotykę tej kultury, ale też ceni sobie kunszt artystyczny, wszechstronność umiejętności i finezyjność ruchów tancerzy.

Choć sukces spektaklu Tang Yin jest zasługą wielu osób, miałam wrażenie, że oglądałam dzieło sceniczne, które zrodziło się w umyśle geniusza. Wszystko, co działo się na scenie tworzyło spójną, zwartą całość. Wplecione w wyrafinowaną przestrzeń sceniczną gest, ruch i krok wynikały zawsze ze wspaniałej muzyki, często operującej szeroką narracją, pozwalającą na wykreowanie złożonych, wielowarstwowych etiud, wykorzystujących estetykę tańca współczesnego. Kiedy zaś ścieżka dźwiękowa eksponowała równomierny puls, podkreślając ruch, rytm, rodzaj symetrii i harmonii wynikającej z powtarzalności sekwencji, tancerze często sięgali po szereg kroków i figur z kręgu tańca klasycznego. Muzycznie współistniały obok siebie kompozycje Jana Sebastiana Bacha (m.in. Largo z Koncertu na dwoje skrzypiec d-moll BWV 1043), Edwarda Elgara (słynne adagio zatytułowane Sospiri op. 70, czy dziesiąta wariacja Dorabella z cyklu Enigma op. 36, będąca muzycznym kryptogramem przyjaciółki kompozytora Dory Penny) i Arvo Pärta (m.in. Fratres). Kolejne sceny-obrazy na przemian hipnotyzowały wysublimowaną ciszą i szokowały nagromadzeniem ruchu, jakby kierownik muzyczny spektaklu Peter Zheng pragnął uchwycić jedną z wypowiedzi estońskiego twórcy Arvo Pärta: „walczą w nas chwila i wieczność”…



Ze względu na postać tytułowego bohatera, w spektaklu wyeksponowane zostały w szczególny sposób dziedziny kultury, w których realizował się talent Tang Yina (niezwykle wyrazisty Wei Xing): malarstwo, poezja i kaligrafia. Na początku spektaklu, w prologu, niemal na proscenium rozwinięty zostaje zwój: „zaczyna się życie…” Jest bowiem opowieść o marzeniach i pasjach (powracająca niemal jako idée fixe szkarłatna szata, będąca zarówno częścią scenografii, jak i kostiumem, to symbol ambicji i dążeń) niezwykle utalentowanego młodego człowieka, którego karierę skutecznie zahamowała próba oszustwa. Zawiedzione nadzieje i sprowadzona na rodzinę hańba stają się przyczyną alienacji, a sens życia przywraca artyście rodzące się uczucie (poetycka w swym tańcu Yulin Su). Spokój, jaki udało mu się osiągnąć burzą jednak niespełnione marzenia o karierze, które budzi szansa współpracy z Księciem Ning (Ning Liao). Odczytanie prawdziwych intencji buntownika Ning wpływa na rezygnację Tang Yina z pragnień osobistych, „zwodniczej chwały” i przejścia w sferę onirii, marzeń o utraconej ukochanej.

Taniec połączony z aktorstwem, płynność z dokładnością, ruch z trwaniem, synkretycznie współgrające obraz, światło, gest i dźwięk stworzyły przepiękną, poetycką opowieść o filozofującym artyście. Tego wieczoru festiwalową scenę Opery Nova wypełniła POEZJA…

Barbara Mielcarek-Krzyżanowska


Ying Li, Jiabin Pan – Tang Yin – 06.05.2019
dyrekcja artystyczna i choreografia – Ying Li, Jiabin Pan
konsultant artystyczny – Ping Yu
dramaturg – Leilei Hu
scenografia – Jiang Han
reżyseria świateł – Xiaji Chen
kostiumy – Weihong Ran, Jiajuan Xu
kierownik muzyczny – Peter Zheng

obsada:
Tang Yin – Wei Xing
Ju Niang – Yulin Su
Czerwona Suknia – Shaowei Wen
Książę Ning, Han Xizai – Ning Liao
Nimfa Ink – Quiran Zhou
Artyści Suzhou Ballet Theatre

******
 

W emocjonalnym gąszczu – Tramwaj zwany pożądaniem

Kiedy w operze do głosu dochodzą skrajne emocje, a reżyser z wielkim szacunkiem odczytuje atmosferę poszczególnych scen zarówno z tekstu libretta jak i partytury, nie próbując tłumić przeżyć bohaterów czy nadpisywać ich siatką (często zbędnych) metafor… kiedy ma możliwość swą wizję realizować wraz z młodymi, ale już dojrzałymi artystami… wówczas – niejako naturalnie – udaje się zrealizować spektakl na miarę Tramwaju zwanego pożądaniem André Previna. Wielokrotnie ekranizowana sztuka Tennessee Williamsa stała się także kanwą do napisania u schyłku minionego stulecia opery, która wystawiona w sezonie 2017/2018 na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi (dwadzieścia lat po swej prapremierze w San Francisco Opera), zdobyła Złote Maski za najlepszy spektakl oraz najlepszą rolę wokalno-aktorską (dla Joanny Woś).

Gościnna wizyta artystów z Łodzi z pewnością na długo utkwi w pamięci bydgoskiej publiczności. Zrealizowana przez Macieja Prusa opowieść, wsparta poetyką teatru, filmu i sztuk plastycznych, nie pozostawiła nikogo obojętnym, eksponując całą gamę skrajnych emocji. Oscylujemy między rzeczywistością i fikcją, szeptem i krzykiem, przechodzimy od schematycznych, tanecznych rytmów po zmysłową, maksymalnie powstrzymywaną nieregularną pulsację, od surowej monofonii po gęstą fakturę orkiestrową, od ciszy, w której staramy się nie oddychać, by nie przeszkodzić w rozgrywającej się na scenie akcji, po przeszywające kulminacje. I wszystkie te skrajne emocje Maciej Prus celebruje, trzymając widzów w napięciu przez cały spektakl.

fot. Maciej Piąsta


A wydawać by się mogło, że rodzinne spotkanie po latach to sielanka…

Do nowoorleańskiego, niewielkiego mieszkania Stelli i Stanleya Kowalskich (Aleksandra Wiwała i Szymon Komasa) przybywa siostra pani domu, Blanche DuBois (Joanna Woś), próbując odświeżyć kontakt z niewidzianą przez lata siostrą. Tajemnicze okoliczności utraty posiadłości prowokują Stanleya do przeprowadzenia prywatnego śledztwa na temat przeszłości szwagierki. Odkrywane fakty ze starannie przemilczanej bądź odpowiednio dobarwionej przeszłości, przedłużająca się wizyta i wzajemna niechęć prowadzą do dramatycznego finału. Akcja opery rozgrywa się w przeniesionym z realistycznego malarstwa Edwarda Hoppera mieszkaniu państwa Kowalskich (dekoracje i kostiumy: Jagna Janicka). To pozbawione charakteru, przygnębiające wnętrze, staje się miejscem spotkania ludzi, którzy przebywają z sobą, ale pozostają względem siebie obojętni, postaci zagubionych w otaczającym świecie i nie potrafiących poradzić sobie z własnymi emocjami.

fot. Maciej Piąsta


Skromność i ascetyczność nowoorleańskiego wnętrza, jego chłód i bezosobowość, kontrastuje ze światem przeżyć bohaterów eksponowanym w partiach wokalnych i orkiestrowych. Prostolinijną Stellę – Aleksandra Wiwała, pannę z dobrego domu poślubiającą prostego Polaka, cechuje naturalność i naiwność. Nawet w zderzeniu z nieobliczalnym małżonkiem zachowuje swą jasną barwę głosu. Wyzywający Stanley, nie uznający określonych norm zachowania, to postać, w jaką doskonale wciela się Szymon Komasa. Przekonujący aktorsko, nie boi się rezygnować ze śpiewu na rzecz szeptu i krzyku w momentach wymagających poszerzenia środków ekspresji. Złożona postać Blanche DuBois – niesamowita Joanna Woś (!!!), znajduje swoje odbicie w różnorodności jej wypowiedzi solowych. Póki pozostaje wyniosłą nauczycielką wyśpiewuje jako jedyna szerokie ariosa. Narastające napięcie, uwydatniające jej niestabilność psychiczną, prowadzi do coraz wyraźniejszego różnicowania powierzonych jej partii. Wspaniale brzmi zarówno w niskich poziomach dynamicznych we fragmentach ulotnych i eterycznych, jak i w przejmujących wypowiedziach pełnych niepokoju, przerażenia. Najmniej wyrazistą postacią z kręgu głównych bohaterów dramatu jest wiarygodny scenicznie w swym starokawalerstwie Mitch – Tomasz Piluchowski.

Przygotowana przez Tadeusza Kozłowskiego orkiestra prowadzona przez Martę Kosielską wspaniale dopełnia, dopowiada i wzmacnia wydarzenia rozgrywające się na scenie. Bardzo trudna partia, nieregularna, rozedrgana rytmicznie, eksponująca często brzmienia solowe, ale też wzajemnie kontrapunktujące się linie instrumentalne, intensyfikuje dramaturgię opery, powodując iż muzyka i śpiew służą słowu. Spektakl operowy zbliża się do spektaklu dramatycznego. Całość stanowi spójną, przejmującą całość. Wobec tego, czego świadkiem były ściany mieszkania Stelli i Stanleya, nikt nie pozostał obojętny.

Barbara Mielcarek-Krzyżanowska


André Previn – Tramwaj zwany pożądaniem – 04.05.2019
reżyseria – Maciej Prus
kierownictwo muzyczne – Tadeusz Kozłowski
dekoracje i kostiumy – Jagna Janicka
reżyseria świateł – Rafał Wróblewski

obsada:
Blanche DuBois – Joanna Woś
Stanley Kowalski – Szymon Komasa
Stella Kowalski – Aleksandra Wiwała
Mitch – Tomasz Piluchowski
Steve – Andrzej Kostrzewski
Kobieta – Agnieszka Białek
Lekarz – Adam Grabarczyk
Pablo – Waldemar Stańczuk

Orkiestra Teatru Wielkiego w Łodzi
dyrygent – Marta Kosielska


*********
 
Odsłona trzecia: Legenda Bałtyku Feliksa Nowowiejskiego

Nie przepadam za Legendą Bałtyku Feliksa Nowowiejskiego. Uważam, że jest to utwór nierówny… Nie twierdzę, bynajmniej, że kompozytorowi opery brakowało umiejętności warsztatowych, wręcz przeciwnie – partie chóralne i orkiestrowe napisane są wspaniale, z rozmachem, ze znawstwem aparatu wykonawczego i możliwości, jakie potencjalnie w nim tkwią, a które Nowowiejski niezwykle sprawnie wydobywa. Słychać w Legendzie szereg twórczych nawiązań do pomysłów najwybitniejszych twórców późnoromantycznych, niekiedy także aurę muzycznego impresjonizmu. Kapitalnym chwytem dramaturgicznym są zabiegi archaizacyjne podkreślające prasłowiańskość opowieści. To, co przeszkadza mi w tej operze, związane jest z ukształtowaniem wypowiedzi solowych, w których przebiegi muzyczne, napisane niekiedy „na przekór” słowu, brzmią nienaturalnie.

Okazuje się jednak, że można Legendę Bałtyku zaprezentować w taki sposób, by odwrócić uwagę od pewnych niedostatków partytury. Realizacja, jaką podziwialiśmy trzeciego wieczoru festiwalowego (2.05.2019), pozwoliła zapomnieć o drobnych niedoskonałościach dzieła i całą uwagę skupić na napawaniu się wyjątkowym obrazem scenicznym. Artyści Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki z Poznania przywieźli do Bydgoszczy niezwykłe przedstawienie, wyróżnione w kilku kategoriach najwyższymi laurami Teatralnych Nagród Muzycznych im. Jana Kiepury w 2018 roku (nagrodę w kategorii „najlepszy spektakl” dzieląc ex aequo z bydgoskim Falstaffem Giuseppe Verdiego).

Biorąc pod uwagę znaczny udział fragmentów baletowych w dziele Feliksa Nowowiejskiego, szczęśliwie nie tylko przygotowanie układów choreograficznych, ale i reżyseria spektaklu powierzona została niezwykle utalentowanemu Robertowi Bondarze, którego przekonująca interpretacja mitu o skarbie królowej Juraty z zatopionego pradawnego miasta Wineta zyskała wspaniały wymiar sceniczny, do czego wydatnie przysłużyła się pomoc Julii Skrzyneckiej (scenografia) i Martyny Kander (kostiumy), artystek doskonale znanych bydgoskiej publiczności, oraz wspaniałych projekcji wideo autorstwa Karoliny Fender-Noińskiej.

Znajdujemy się w czasach prasłowiańskich na nadbałtyckiej plaży. O rękę Bogny (Magdalena Nowacka) starają się ubogi rybak Doman (Piotr Friebe) i kupiec Lubor (Jaromir Trafankowski). Ojciec (Aleksander Teliga), sprzyjając bogatemu Luborowi, zleca Domanowi z pozoru niewykonalną misję – będzie mógł poślubić Bognę, o ile uda mu się odnaleźć koronę legendarnej Juraty (Julia Korbańska) w grodzie, który wyłania się z otchłani Bałtyku. Rybakowi sprzyjają bóstwa i przy wsparciu Peruna (prezentowana z taśmy partia wykonana przez Tomasza Mazura) zstępuje pod wodę, gdzie po walce z topielicami i strzygami odnajduje skarb. Jego powrót do społeczności ratuje zniesławioną przez odtrąconego Lubora ukochaną.

Wspaniale brzmiały płaszczyzny powierzone orkiestrze, której kolorystyczne bogactwo i gęstość fakturalną eksponował kierownik muzyczny spektaklu Tadeusz Kozłowski. Nabierające niekiedy wydźwięku patriotycznego partie chóru realizowane były na ogół bardzo sprawnie, z wykorzystaniem szerokiej gamy odcieni dynamicznych i artykulacyjnych. Przez taką masę dźwiękową trudno było przebić się większości solistów, których głosy można było docenić dopiero w skameralizowanych fragmentach utworu. Spośród solistów śpiewaków szczególnie dobrze poradził sobie kreujący partię Lubora Jaromir Trafankowski. Jego mocny głos o pięknej barwie wybrzmiewał ponad strukturami chóralnymi i orkiestrowymi, a umiejętności aktorskie pozwoliły na zbudowanie wiarygodnej postaci. Poetycko wręcz wypadły fragmenty baletowe, szczególnie obraz podwodny, który antycypowało w scenie pożegnania Bogny i Domana pojawienie się pary tancerzy (Gal Trobentar Žagar i Julia Korbańska), których sekwencje nadały temu fragmentowi niezwykle sensualnego charakteru.

Najmocniejszą stroną tego spektaklu jest warstwa wizualna. Spójna z prezentacjami wideo i sekwencjami filmowymi scenografia, sprowadzona została do platformy, pełniącej w kolejnych odsłonach opery funkcję: nabrzeża, dna morskiej głębiny oraz przestrzeni świątynnej. Jej purystyczna forma, zespolona z atrybutami w postaci łodzi, sieci rybackich czy posągu bóstwa, kontrapunktowana jest migotliwą grą świateł oraz obrazem morskich fal bądź wodnej otchłani. Utrzymane w stonowanych szarościach kostiumy bohaterów, subtelnie dobarwione kolorem ognia i morza, skonfrontowane z żywą czerwienią istot podwodnych, dopełniają ten zwarty obraz. Owa swoista monochromatyczność, jednolitość i zwartość oraz pozorna prostota, istotnie wzmagają dramaturgię dzieła.

Choć Legenda Bałtyku Feliksa Nowowiejskiego należała do kompozycji, której pozaartystyczne oddziaływanie szczególnie chętnie wykorzystywano w okresie międzywojennym dla celów propagandowych, współcześnie, szczególnie w tak dobrej realizacji, może być traktowana jako jedno z zapomnianych dzieł przywracanych polskiej kulturze.
 
Barbara Mielcarek-Krzyżanowska


Feliks Nowowiejski – Legenda Bałtyku – 02.05.2019
reżyseria i choreografia – Robert Bondara
kierownictwo muzyczne – Tadeusz Kozłowski
scenografia – Julia Skrzynecka
kostiumy – Martyna Kander
reżyseria świateł – Maciej Igielski
przygotowanie chóru – Mariusz Otto
projekcje wideo – Karolina Fender-Noińska

obsada:
Doman – Piotr Friebe (tancerz – Gal Trobentar Žagar)
Bogna – Magdalena Nowacka (tancerka – Julia Korbańska)
Mestwin – Aleksander Teliga
Tomir – Damian Konieczek
Swatawa – Magdalena Wilczyńska-Goś
Lubor – Jaromir Trafankowski
Sambor – Karol Bochański
Głos Peruna – Tomasz Mazur

chór, orkiestra i balet, statyści Teatru Wielkiego w Poznaniu
dyrygent – Tadeusz Kozłowski


******
 

Don Pasquale Gaetano Donizettiego – muzyka, marzenia i halucynacje

Jeśli w repertuarze teatru operowego pojawia się Don Pasquale Gaetano Donizettiego, ostatnie z arcydzieł włoskiej opery komicznej, na ogół spodziewamy się tradycyjnego, „klasycznego” ujęcia perypetii postaci żywcem przejętych z włoskiej commedia dell’arte. Bohaterowie dzieła, charakterystycznie nakreśleni przez librecistę Giovanniego Ruffiniego, do złudzenia przypominają bowiem cztery typy-maski. Tytułowy Don Pasquale to Pantalone, stary satyr i skąpiec, aż do sceny spoliczkowania w III akcie opery obiekt drwin i szyderstwa. Malatesta łączy cechy Dottore i służącego Scapino, wydaje się być bezduszny, ale tylko względem swego pacjenta, którego próbuje uleczyć ze „starczej miłości”, sprzyjając jednocześnie parze zakochanych: Norina (Kolombina) i Ernesto (Pierrot). Ów kwartet uzupełnia jeszcze drugorzędna postać Notariusza i błyskotliwie napisana partia chóru pojawiającego się jednak na scenie jedynie epizodycznie.

Proste, acz czytelne libretto opery Don Pasquale prowokować może zatem do realizacji „z kręgu peruki i galanterii”, ale – jak pokazali artyści Łotewskiej Narodowej Opery i Baletu z Rygi podczas drugiej odsłony XXVI Bydgoskiego Festiwalu Operowego (30.04.2019) – może zainspirować zupełnie nowe spojrzenie na to dzieło. Jeśli pozbawimy postaci masek i wyswobodzimy akcję z XIX wieku, nadamy jej wymiar uniwersalny odkrywając rozgrywającą się na scenie cyniczną grę, a tytułowego bohatera – jako postać tragiczną, ofiarę własnego egoizmu. Uważam, że realizatorom i zespołowi opery łotewskiej, odważnie sięgających po nowoczesne środki wizualne, udało się wydobyć ów wielopoziomowy i jednocześnie ponadczasowy przekaz Ruffiniego i Donizettiego.

Reżyser spektaklu (i jednocześnie współtwórca scenografii) Giorgio Barberio Corsetti, jak czytamy w folderze festiwalowym, zdecydował się nawiązać do poetyki włoskiego kina schyłku lat pięćdziesiątych minionego stulecia. Bohaterowie opery stali się tym samym niejako bliżsi, nie tylko za sprawą przepięknych kostiumów autorstwa Francesco Esposito, ale i wizualizacji zastępujących w zasadzie tradycyjnie rozumianą scenografię. Podkreślają one niezwykle subtelnie charakter postaci, jeśli na przykład w pamięci tkwią nam ryciny, na których przedstawiano postać Pantalone, wówczas szybko odnajdziemy uzasadnienie dla nieprzystających do reszty stroju Don Pasquale żółtych skarpet i jakże szczególnie eksponowanych skórzanych papci. Intrygi i sprzeczki rozgrywają się wokół monochromatycznej sofy i kilku mobilnych płaszczyzn będących tłem dla realistycznych i surrealistycznych projekcji, animacji i kolaży (Igor Renzetti, Alessandra Solimene, Lorenzo Bruno). Dookreślają one niekiedy miejsce akcji, ale znacznie częściej dopełniają wydarzenia sceniczne, będąc projekcją podświadomości bohaterów. Obserwujemy zatem zabawne, przerażające, momentami oniryczne, innym razem prowokacyjne wizje przeżyć, marzeń i halucynacji. Przygotowane zostały z wielkim wyczuciem i nie stoją w sprzeczności z tym, co zapisane zostało w libretcie. Wręcz przeciwnie – intensyfikują przekaz, dynamizują przebieg akcji oraz pobudzają wielowątkowość interpretacji.

A muzyka? Płynie wartko, jak na arcydzieło z kręgu dramma buffo przystało, obfitując w szereg wspaniałych arii i zespołów kameralnych, dopełnionych w ostatnim akcie partią chóru. Prężna rytmika, wartkie tempo, precyzja melodyczno-rytmiczna (nawet jeśli zdarzają się jakieś chwiejności natychmiast są korelowane), decydujące o pełnym temperamentu i wigoru przebiegu opery, to zasługa dyrygenta Mārtiņša Ozoliņša i pomagających zrealizować jego wizję solistów, chóru i orkiestry Łotewskiej Narodowej Opery i Baletu z Rygi: cudownie dobrane głosy, zdolne przedstawić zarówno liryczną cavatinę, brawurową cabalettę jak i komiczne parlando: Inga Šļubovska-Kancēviča (Norina), Rihards Mačanovskis (Don Pasquale), Jānis Apeinis (Malatesta), Mihails Čuļpajevs (Ernesto), Juris Ādamsons (Carlino), wspaniale brzmiący chór, którego przebogata w niuanse interpretacja wzbudziła zachwyt publiczności oraz bardzo sprawna orkiestra, za każdym razem kiedy tylko Donizetti pozbawiał ją funkcji „katarynkowo-gitarowej” czarująca szeregiem śpiewnych tematów.

fot. Kristaps Kalns


Wydawać się może, że tak naiwna intryga, chętnie przerabiana od czasów La finta semplice Wolfganga Amadeusza Mozarta, może pozostać tylko farsą. Łotewska interpretacja udowodniła, że można mierzyć się ze stereotypami, a świeżość spojrzenia realizatorów, o ile pozostaje w zgodzie z prawdą dzieła, pozwoli oświetlić je z nowej perspektywy.

Barbara Mielcarek-Krzyżanowska


Gaetano Donizetti – Don Pasquale – 30.04.2019
reżyseria – Giorgio Barberio Corsetti
kierownictwo muzyczne – Mārtiņš Ozoliņš
scenografia – Giorgio Barberio Corsetti, Francesco Esposito
kostiumy – Francesco Esposito
przygotowanie chóru – Aigars Meri
projekcje wideo – Igor Renzetti, Alessandra Solimene, Lorenzo Bruno

obsada:
Don Pasquale – Rihards Mačanovskis
Malatesta – Jānis Apeinis
Ernesto – Mihails Čuļpajevs
Norina – Inga Šļubovska-Kancēviča
Carlino – Juris Ādamsons

chór i orkiestra Łotewskiej Narodowej Opery i Baletu w Rydze
dyryguje – Mārtiņš Ozoliņš

***************
 

Premiera XXVI Bydgoskiego Festiwalu Operowego – Straszny dwór Stanisława Moniuszki. O reinterpretacji mitu

Dwusetna rocznica śmierci Stanisława Moniuszki, zainaugurowana oficjalnie 5 stycznia 2019 roku, stała się dla artystów Opery Nova pretekstem do zmierzenia się – po dwudziestu pięciu latach – z tytułem, który bydgoszczanie prezentowali podczas pierwszej edycji Festiwalu Operowego (1994). Tegoroczna premiera, inaugurująca dwudziestą szóstą odsłonę Festiwalu, będąca reakcją na ponawiane w związku z Rokiem Moniuszkowskim pytania o możliwości nowego, interesującego odczytania dzieł tego kompozytora, dowodzi, że warto mierzyć się z tradycją, jakkolwiek przy każdej próbie reinterpretacji zachować należy szacunek do dzieła, jego twórcy oraz tradycji wykonawczej. Najciekawsze pomysły realizacyjne mogą, niestety, zostać przytłoczone nadmiarem wątków niepotrzebnie wprowadzonych w tkankę spektaklu i pozostawić widzów z odczuciami ambiwalentnymi. Kiedy wybrzmiał Mazur kończący IV akt Strasznego dworu byłam jednym z nielicznych widzów, który w pierwszej chwili nie klaskał… Nie klaskałam, choć z zachwytem podziwiałam niezwykle plastycznie wyczarowane kolejne odsłony opery (wielkie brawa dla scenografii Diany Marszałek i Julii Skrzyneckiej, kostiumów Martyny Kander i reżysera świateł Macieja Igielskiego), dość sprawnie realizowane przez solistów, chór, balet i orkiestrę Opery Nova prowadzonych przez Piotra Wajraka...

Na czym zatem polega pęknięcie tej realizacji? Dlaczego spektakl budzący podziw szeregiem niezwykłych, nowatorskich pomysłów, w pewnym momencie staje się przeładowany (a może nawet przekombinowany), zaś finałowe sceny z udziałem baletu, momentami tylko dotykające poziomu artyzmu, cechuje chaos? Czy zrzucić to, przynajmniej częściowo, na zmęczenie towarzyszące przygotowaniu nowego spektaklu? Obawiam się, że winna temu wszystkiemu była chęć dokonania re-konstrukcji Strasznego dworu, która zatrzymała się na etapie de-konstrukcji, gdyż realizatorom zabrakło doświadczenia niezbędnego do dokonania wyboru wyłącznie najciekawszych pomysłów. A „bytów nie należy [przecież] mnożyć bez konieczności”... Jak zrealizowany został w Operze Nova Straszny dwór A.D. 2019?

Przenosimy się do lat sześćdziesiątych XIX wieku… Na scenę wkracza dostojna postać… To znany z podręcznikowych portretów Stanisław Moniuszko (w tej roli Cezary Pyszka), choć – po lekturze biografii autorstwa Aleksandra Walickiego – przyznać trzeba, iż to raczej wyidealizowana postać mistrza. Moniuszko był bowiem „wzrostu […] miernego, […] budowy dobrej, kości szerokich”, na co z pewnością wpłynęły także kulinarne upodobania twórcy (podobno w środku nocy zwykł był jadać zrazy nelsońskie).

Kompozytora obserwować możemy przez cały spektakl – steruje on tym, co dzieje się w centrum obrotowej sceny. Akcja jest bowiem niejako projekcją procesu twórczego – mistrz wybiera poszczególne figurki symbolizujące bohaterów opery umieszczając je na płycie obracającej się pozytywki, widz zaś obserwuje efekt poczynań twórcy w postaci rozgrywającego się przedstawienia. Raz tylko, w III akcie, Moniuszko włącza się w akcję sceniczną, w momencie, kiedy melodia arii z kurantem (Cisza dokoła… – wspaniała kreacja Łukasza Załęskiego), niezwykle nośny przekaz o wydźwięku patriotycznym, przywołuje też nostalgiczne wspomnienie domu rodzinnego.


fot. Marek Chełminiak

A zatem, skoro wydarzenia na scenie to „tylko” projekcja pracy nad partyturą, symbolicznie wyrażonej mechaniczną pozytywką, bohaterowie opery to „tylko” bezwolne, poruszane mechanicznie figurki, a nie pełnokrwiste postaci. Jeśli zaś obrotowa scena jest podstawą szklanej kuli, to może XIX-wieczny polski dwór szlachecki zamknięty został w bezpiecznej, ale zarazem odseparowanej od świata zewnętrznego, przestrzeni? To pozorne odseparowanie od rzeczywistości spektakularnie przecina pochód żałobników – echo powstania styczniowego…

Nie można zatem odmówić reżyserującej spektakl Natalii Babińskiej szeregu świetnych pomysłów, zmuszających widzów do namysłu nad znaczeniem symboli i metafor. Znalazła ona świeże spojrzenie na przedstawienie stosunkowo prostego libretta, które z pewnością ubogaciły wielowymiarowe, wielopłaszczyznowe koncepcje scenograficzne.

Znajdujemy bowiem niezwykle barwne wnętrze dworu Stolnika, wypełnione nie tylko oczekującą Stefana i Zygmunta służbą, ale i feerią podwieszonych wstęg tworzących wielobarwny niczym łowicka spódnica krąg. Wstęgi te nie tylko utożsamione być mogą z tradycyjnym strojem ludowym. W okresie Bożego Narodzenia (a akcja Strasznego dworu rozgrywa się w noc sylwestrową i Nowy Rok) polskie domy zdobione były ‘podłaźniczkami’ – podwieszanymi pod sufit gałązkami bądź czubkami niewielkich drzewek, na których wieszano orzechy, jabłka, ‘światy’ (wielobarwne opłatki) oraz różnokolorowe wstęgi symbolizujące życie i rodzinną miłość (czerwień), nadzieję (zieleń), blask i światło (żółty), czystość i niebiańskość (niebieski). Wspaniale brzmiący chór wraz z owym wielobarwnym poetyckim obrazem scenicznym wzbudziły zachwyt publiczności.

fot. Marek Chełminiak


Równie pięknie przedstawiono wnętrze domu Miecznika, aluzyjnie nawiązując do sceny haftowania oraz opowieść Cześnikowej o kalinowskim strasznym dworze, ilustrowaną wyjątkowo dobrze sprawdzającą się w teatrze grą cieni.

Muzycznie spektakl prowadzony był przez Piotra Wajraka sprawnie, z uwypukleniem wszystkich „narodowych niuansów”, z dążeniem do nadania akcji odpowiedniego tempa, nerwu, dramaturgii. Choć muzyka Moniuszki zyskała dzięki temu szczególny, mocny charakter, niekiedy, niestety, wpływało to na rozbieżności w organizacji przebiegów partii orkiestry, solistów i chóru, stosunkowo osłabiając także czytelność tekstu. Niezwykle subtelnie natomiast kreślił Wajrak miejsca szczególnego skupienia (aria Stefana z III aktu), pozwalając prowadzić linię melodyczną niemal „poza czasem”. Przygotowany przez Henryka Wierzchonia chór brzmiał przepięknie, a zaangażowany w różnorodne układy sceniczne, malowniczo wypełniał przestrzeń kuli-pozytywki.

Soliści wieczoru zaprezentowali się świetnie. Leszek Skrla doskonale wszedł w rolę Miecznika, kreując głosowo i aktorsko postać dostojnego szlachcica, zatroskanego o losy ojczyzny ojca, szukającego zacnych małżonków dla swych córek. Powiedzieć można wręcz, iż – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – zdominował spektakl. Pary młodych: Julia Pruszak (Hanna; aż żal, że ze względów światopoglądowych postanowiono wykreślić jej arię z IV aktu), Dorota Sobczak (Jadwiga), Łukasz Załęski (Stefan) i Janusz Żak (Zbigniew) wspaniale przedstawiły różnorodne odcienie emocji towarzyszących im w poszczególnych odsłonach. Wątki komediowe wyeksponowali wiele razy już oklaskiwani na bydgoskich scenach Szymon Rona (Damazy) i Łukasz Jakubczak (Skołuba), do których z sukcesem dołączył także Bartłomiej Kłos (Maciej). W roli Cześnikowej aktorsko wspaniale odnalazła się Małgorzata Ratajczak.

fot. Marek Chełminiak

Pojawiło się też szereg innych postaci (orzeł, rusałka, śmierć, rycerz, Emilia Plater), chciałoby się rzecz, pobocznych, jakże jednak określić mianem roli pobocznej Złego Ducha (Jakub Zarębski), który na scenie obecny był nieustannie? Z kolei końcowy mazur tańczony był także przez… bociana. W zasadzie od sceny kuligu zapanował choreograficzny chaos; mazur miejscami zawierał naprawdę ciekawe rozwiązania, miejscami zaś był bardzo nieporadny. A szkoda… Zapowiadało się naprawdę wspaniale…

Barbara Mielcarek-Krzyżanowska

Stanisław Moniuszko Straszny dwór – 27.04.2019 premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego – inauguracja XXVI Bydgoskiego Festiwalu Operowego


reżyseria – Natalia Babińska
kierownictwo muzyczne – Piotr Wajrak
scenografia – Diana Marszałek, Julia Skrzynecka
kostiumy – Martyna Kander
choreografia – Anna Hop
przygotowanie chóru – Henryk Wierzchoń
reżyseria świateł – Maciej Igielski
projekcje multimedialne – Ewa Krasucka

obsada:
Miecznik – Leszek Skrla
Hanna – Julia Pruszak
Jadwiga – Dorota Sobczak
Damazy – Szymon Rona
Stefan – Łukasz Załęski
Zbigniew – Janusz Żak
Cześnikowa – Małgorzata Ratajczak
Maciej – Bartłomiej Kłos
Skołuba – Łukasz Jakubczak
Marta – Mariola Rybicka-Miccio
Grześ – Eugeniusz Kalinowski
Stara Niewiasta – Aleksandra Pliszka
Moniuszko – Cezary Pyszka
Zły Duch – Jakub Zarębski
Śmierć – Aktorzy Teatru Pantomimy „DAR”
Rusałka – Agnieszka Błaszczyk
Rycerz – Tomasz Gruszecki
chór, balet i orkiestra Opery Nova w Bydgoszczy
dyryguje – Piotr Wajrak


Do góry


Wznów przewijanie

Opera Nova jest finansowana ze środków Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Logo Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa NarodowegoLogo Kujawy PomorzeLogo Województwa Kujawsko-Pomorskiego
Program "Modernizacja Opery Nova w Bydgoszczy"
Flaga Unii EuropejskiejFlaga Funduszy Europejskich
Zamknij