OPERA NOVA w Bydgoszczy

Spektakle
Napój miłosny
Opera
Napój miłosny
Opera komiczna w 2 aktach
Kompozytor: Gaetano Donizetti
Data premiery: 2009-04-18
Czas trwania: 2 godz. 20 min., jedna przerwa
Wykonawcy: Soliści, Chór i Orkiestra Opery Nova
 
Realizatorzy:
Reżyseria i inscenizacja: Krzysztof Nazar
Kierownictwo muzyczne: Iwona Sowińska
Scenografia: Stephan Dietrich
Współpraca muzyczna: Jerzy Wołosiuk
Przygotowanie chóru: Henryk Wierzchoń
Konsultacja choreograficzna: Zofia Rudnicka

:
autor plakatu: Wojciech Siudmak
Obsada:
Opis:
Tytuł wystawiony po raz pierwszy w historii bydgoskiej sceny operowej.

Partytura wskazuje na rękę prawdziwego mistrza; jej styl jest błyskotliwy, reprezentuje najlepszy przykład opery buffa . Entuzjastyczny werdykt mediolańskiej publiczności po prapremierze w 1832 r. zyskał potwierdzenie na innych scenach: w ciągu kilkunastu lat opera ta podbiła świat. Dziś „Napój miłosny” to jeden z filarów „żelaznego repertuaru” operowego. Dzieło nosi piętno genialności; nie brak mu scen czysto komicznych, acz nie zmierzają one li tylko do wywołania beztroskiego śmiechu. Kompozytor doskonale wczuwa się w każdą sytuację libretta, celnie tworząc muzyczne charakterystyki bohaterów. Donizetti daje śpiewakom okazję do zabłyśnięcia popisowymi partiami .Każda z postaci prezentuje się w sugestywny i czytelny sposób. Arcydzieło bel canta stworzone przez Gaetana Donizettiego ,znakomicie wyreżyserowane w Operze Nova przez Krzysztofa Nazara, zachwyca pięknem muzyki i wiarygodnie przedstawionymi postaciami.

Mówił reżyser, Krzysztof Nazar : " (...) opera opowiada o odwiecznym problemie wynikającym z odmienności między kobietą i mężczyzną, o różniących się charakterach i sposobach widzenia świata, także o stosunkach między ludźmi , o wierności wobec swoich przekonań, zmienności natury, dojrzewaniu uczuć. Tyle, że jest to opowiedziane nie w wymiarze Dostojewskiego, ale dużo bardziej pogodnie i z pozycji wyrozumiałości dla ułomności śmiesznostek drugiego człowieka. Może stąd też wynika trudność, jak tę opowieść zawartą w libretcie potraktować. Czy jako farsę, ale nie jest zjadliwa i przecież farsą tak naprawdę nie jest, czy jako opowiedzianą z lekkością historię o naszych niedoskonałościach , które towarzyszą całemu życiu (...)- Myślę, że dużą scenę – nawet przy kameralnym dziele - zawsze można zapełnić atrakcyjnością bycia scenicznego bohaterów. Poza tym obok postaci wiodących równie istotną funkcję pełnić może w tej operze chór, który jest świadkiem scenicznych wydarzeń. A że w Operze Nova w Bydgoszczy chór jest 60-sobowy to siłą rzeczy musi być tak uruchomiony, by wyraziście i znacząco uczestniczyć i towarzyszyć perypetiom głównych bohaterów dramatu. W operze i w balecie już nie tylko perfekcja techniczna wykonawców jest najistotniejsza, liczy się także jak została ona „spożytkowana” przez inscenizację. Dlatego staram się korzystając z zasad scenicznej sztuki powiedzieć coś więcej o bohaterach, a nie tylko skupiać się na pokazaniu ich umiejętności czysto wokalnych. Dążę do tego, by każda postać żyła swoim życiem, posiadała swój charakter i uwiarygodniała swą niezbędność na scenie. Tak powstaje wymyślony świat rządzący się własną, stworzoną na jego potrzeby ekspresją."

Przedstawienie-laureat Narody im.Jana Kiepury dla "najlepszego spektaklu muzycznego 2009 roku"
Recenzje:
2 maja 2012
Libretto "Napoju miłosnego" jest samo w sobie lekkie i żartobliwe, ale poznając je, trudno nie pokusić się o refleksję nad słabościami ludzi, czy regułami damsko-męskich gier. Tym trudniej gdy ogląda się bydgoską inscenizację, wyreżyserowaną przez Krzysztofa Nazara i wykonaną przez bydgoskich muzyków. Tutaj ta poważniejsza warstwa libretta została wysunięta na pierwszy plan. Akcję przeniesiono w I połowę XX w., by uniwersalny przekaz dzieła był dla nas czytelniejszy.

Na szczególną uwagę zasługuje partia Pavla Tolstoja, którego Nemorino budzi sympatię i współczucie. Słynna aria "Una furtiva lagrima" z II aktu w wykonaniu Ukraińca wywołała burzę oklasków (dobry tenor to naprawdę rzadkość!). Podobnie znakomitą kreację, wręcz brawurowo zagraną (słusznie nagrodzoną gromkimi brawami) i chyba jedyną naprawdę komiczną, stworzył bas Bartłomiej Tomaka jako Dulcamara. Nie tak przekonująco wypadła sopranistka Victoria Vatutina jako Adina, choć przyznać należy, że jej partia wokalna była dosyć wymagająca technicznie. Dobrze aktorsko wypadł też baryton Łukasz Goliński w roli Belcore'a (choć zdarzały mu się drobne nieczystości; możliwe, że podświadomie wyczekiwałem wpadki jego niesympatycznej postaci ) oraz Magdalena Polkowska jako rezolutna wiejska praczka Gianetta.

Nie sposób nie wspomnieć też o chórze, przygotowanym przez Henryka Wierzchonia, który nie tylko śpiewał, ale też z powodzeniem włączył się w aktorską grę i znakomicie dopełniał przygotowaną przez Stephena Dietricha minimalistyczną, ale bardzo plastyczną, złożoną z drewnianych skrzyń scenografię, nadając scenom dynamikę i rytm. To jego członkowie zapewniali ich komizm, widać, że świetnie bawili się na scenie. Nad muzyczną stroną całości czuwała dyrygentka Iwona Sowińska.

"Napój miłosny" to bardzo dobrze zrealizowane, porywające, mądre i nade wszystko sympatyczne przedstawienie. Publiczności podobało się bardzo, o czym świadczyły częste oklaski po ariach i duetach w trakcie przedstawienia oraz trwająca dobrych kilka minut owacja na stojąco po opuszczeniu kurtyny.»
"Porywająca inauguracja Bydgoskiego Festiwalu Operowego" Piotr Kikta Gazeta Wyborcza Bydgoszcz nr 92
30 kwietnia 2012
Nie ma nic nudniejszego niż statyczni artyści śpiewający partie. To zdaje się o operze myśli młodzież. Jej też mówię - idźcie na "Napój miłosny". Piękna jak Rita Hayworth Viktoria Vatutina (lekki, koloraturowy sopran), Nemorino - Pavlo Tolstoy, tenor, który z piątego rzędu sektora A przypomina Jamesa Deana. A jak śpiewa... Parę kochanków uzupełnia arcygenialny oszust Dulcamara, Bartłomiej Tomaka (takim typkom zawsze się wierzy), basujący, demoniczny szarlatan, któremu towarzyszy smakowita pielęgniarka i asystent, chyba najwyższy człowiek w operze. Grupa jeździ po scenie samochodem. Do kompletu pochwał dodaję dowódcę wojsk - Belcore, czyli Łukasza Golińskiego.

Kostiumy z lat 50., pomysły komediowe, musicalowe, filmowe. Muzyka? Przecież to bel canto, więc jest wspaniała, zwłaszcza, że dyryguje wrażliwa Iwona Sowińska. Mojego zachwytu nie jest nawet w stanie zatrzeć wrażenie, że momentami artyści nie nadążali za orkiestrą. O czym jest "Napój miłosny"? Przekonajcie się Państwo osobiście
"Opera, która dech zapiera" Katarzyna Bogucka Express Bydgoski nr 92/20.04
30 września 2009
Najbardziej uderzająca jest jedność akcji scenicznej i muzyki. Dotyczy to w szczególności chóru, którego ruch nie ustaje ani na chwilę. Jego rola nie ogranicza się do ilustrowania treści libretta - będzie ją ponadto interpretował i dopowiadał, najczęściej z lekką ironią i puszczeniem oka w stronę widowni. A wszystko to w idealnej synchronizacji z muzyką: każda "etiudka" aktorska ostatniego chórzysty kończy się wraz z ostatnim taktem ensemblu. Synchronizacja ta nieodparcie przywołuje skojarzenia z filmem muzycznym lub musicalem.
Monika Partyk: Śmiech komiwojażera. Ruch Muzyczny nr 15/2009
20 kwietnia 2009
W Operze Nova w Bydgoszczy siedzimy niemal jak w kinie, oglądając współczesną historię rozgrywającą się pod niebem Toskanii. Scenograf Stephan Dietrich w prosty sposób zaaranżował sceniczną przestrzeń: drewniane ściany, kilka skrzynek, hamak, drzewo i błękit w tle, ale wręcz czujemy słoneczny żar i zapach świeżo zrywanych owoców.

„Napój miłosny” jest zbiorem rozbudowanych numerów wokalnych, a reżyser Krzysztof Nazar sprawił, że akcja nie zwalnia nawet na moment. Świetnie wykorzystany został statyczny zazwyczaj chór. Wiarygodności intrydze dodają autentycznie młodzi wykonawcy, zwłaszcza Łukasz Goliński (sierżant Belcore) i Bartłomiej Tomaka (doktor Dulcamara). Dobrze śpiewają i są zabawni, jednak bez groteskowej szarży. Wnoszą dawkę ciepłego humoru, zgodnie z konwencją dzisiejszej komedii romantycznej. A jednak „Napój miłosny” to nie film, lecz arcydzieło epoki belcanta. Pozornie gładkich melodii Donizettiego nie można traktować jak filmowej ścieżki dźwiękowej. Ogromną różnorodność delikatnych uczuć trzeba tylko umieć dostrzec.
Napój miłosny
Galeria:


Do góry


Stopka

Opera Nova jest finansowana ze środków Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Program "Modernizacja Opery Nova w Bydgoszczy"
Flagi unijne
Zamknij