Opera Nova w Bydgoszczy

Opera Nova w Bydgoszczy Jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków dzisiejszej Bydgoszczy jest usytuowana w centrum nowoczesna bryła Opery Nova, idealnie wpisana w malownicze zakole rzeki Brdy. W skład gmachu wchodzą trzy architektoniczne kręgi, które mieszczą wszystko, czego nowocześnie wyposażony teatr potrzebuje m.in. jedną z największych scen w Polsce i obdarzona równie doskonałą akustyką sale kameralną. Od strony Brdy, w 3. kręgu mieści się Centrum Kongresowe Opery. Budynek jest klimatyzowany, izolowany akustycznie oraz przyjazny dla osób niepełnosprawnych. Opera Nova zaliczana jest do najlepszych polskich teatrów muzycznych oraz szczyci się wielką frekwencją widzów. Corocznie ( od 1994 r.) na przełomie kwietnia i maja w jej gmachu organizowany jest Bydgoski Festiwal Operowy - impreza o międzynarodowej renomie.

Grafika strony

graf news

Ścieżka nawigacyjna

Podziel się

Treść strony

Kalendarium

Repertuar w sezonie artystycznym 2013/2014

MANRU

  • piątek 2014-03-21 godz. 19:00
  • niedziela 2014-03-23 godz. 19:00
MANRU

 

Ignacy Jan Paderewski MANRU

 

Realizatorzy
Reżyseria Laco Adamik
Kierownictwo muzyczne Maciej Figas
Scenografia Milan David
Choreografia Janina Niesobska
Przygotowanie chóru Henryk Wierzchoń
autor plakatu Wiesław Wałkuski

Premiera opery „Manru” w październiku 2006 r., przedtem  w bydgoskiej operze nie granej ,była  symboliczną „klamrą” zamykającą dokonania artystyczne w jej 50.letniej historii , zwieńczeniem wieloletnich starań o piękny teatr operowy dla Pomorza i Kujaw oraz podziękowaniem środowisku muzycznemu i społeczeństwu Bydgoszczy .Był to znakomity moment do przypomnienia dzieła stanowiącego uwieńczenie drogi twórczej Paderewskiego i jedynej w jego dorobku kompozytorskim opery.Muzyka pisana pod wpływem dramatów muzycznych Wagnera  zawiera szczególnie imponujące partie symfoniczne orkiestry, piękne partie wokalne. Paderewski włączył do partytury także elementy folklorystyczne : tańce góralskie  i  motywy cygańskie.

Temat libretta zaczerpnięty został z powieści J.I.Kraszewskiego "Chata za wsią".Literacki CyganTumry nosi w operze imię Manru, które-jak pisał Alfred Nossig do Ignacego Jana Paderewskiego- "jest najbardziej ponurym, cygańskim i operowym".

Ignacy Jan Paderewski mówił w 1902 r. na spotkaniu z przedstawiecielami prasy w Nowym Jorku: "Wybór tematu umożliwił mi wprowadzenie dużej dozy liryzmu do libretta i pod tym względem wzorowałem się ,jak to się określa,na metodzie włoskiej.Sądzę, że nowość "Manru" polega na tym,że w odróżnieniu od zwykłej romantycznej historii,jej temat został osnuty na tle konfliktu między dwiema rasami, Słowianami i Cyganami. Temat jest zresztą na wskroś muzyczny".

Autorem  przekładu libretta jest Roman Kołakowski.

Streszczenie :

Ulana, wiejska dziewczyna, wychodzi za mąż za Cygana Manru, który porzucił dla niej cygański tabor i osiadł we wsi. Mieszkają oboje w chacie za wsią, której mieszkańcy odnoszą się do wrogo.Ich miłość narażona jest na ciężkie próby : odrzucenie przez społeczności, z których się wywodzą , nędzę i rosnący brak porozumienia.  Ulanę ściga nieprzejednany gniew matki (Jadwiga)i pogarda sąsiadów, Manru zaś namawiany jest przez Cyganów, by wrócił do swobodnego życia włóczęgi. Wiejski znachor ,równiez pogardzany przez mieszkańców wsi,karzeł Urok, zakochany w Ulanie, przyrządza na jej prośbę napój miłosny Ulana liczy ,że jego działanie podtrzyma małżeńskie  uczucia Manru. Jednak ten , urzeczony brzmieniem skrzypiec, na których gra Cygan Jagu ,ostatecznie podąża za taborem i wiąże się z Cyganką Azą. Opuszczona także przez ukochanego Ulana  odbiera sobie życie. Na wiarołomnym Manru mści się zrozpaczony Urok i , strącając Cygana w przepaść, woła do nieżyjącej już dziewczyny :"Weź, jest twój".

 

.be
Galeria
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
Opinie prasy
  • Data: 2011-10-04

     

    „Bydgoska inscenizacja nadała tej operze sceniczny kształt zgodny z  trendami obowiązującymi na europejskich scenach.

    (…) realizatorzy zrezygnowali z cukierkowatej ludowości góralsko-cygańskiej. W opowieści o tragicznej miłości góralki Ulany i Cygana Manru dostrzegli konflikt dwóch wrogich światów o odmiennej kulturze oraz to, że odwieczne animozje między takimi społecznościami niszczą szczęście jednostek.

    (…) Premiera „Manru” potwierdza ,że bydgoska Opera Nova to jeden z lepszych dziś zespołów w kraju. (…)

    Jacek Marczyński „Rzeczpospolita”
  • Data: 2012-02-27

    Po uroczystej premierze „Manru”, przygotowanej z okazji 50-leciaistnienia sceny muzycznej w Bydgoszczy, aż trudno uwierzyć, że operowe dzieło wieńczące kompozytorską twórczość Ignacego Jana Paderewskiego jest w naszym kraju tak mało znane. Dzięki nowemu przekładowi Romana Kołakowskiego, konsekwentnej i umiejętnej w rozkładaniu napięć emocjonalnych reżyserii Laco Adamika oraz nowoczesnym rozwiązaniom przestrzenno-plastycznym czeskiego scenografa Milana Dawida, spektakl Opery Nova stał się na wskroś współczesnym, uniwersalnym i aktualnym w wymowie dramatem na temat ludzkiej nietolerancji. To fakt godny odnotowania tym bardziej, że przypada w 65 rocznicę śmierci Paderewskiego i w 105 rocznicę powstania, nieobecnego 15 lat na polskich scenach „Manru”.

    (…) Niepodważalnym atutem bydgoskiej premiery „Manru” była bez wątpienia orkiestra przygotowana przez dyrektora Macieja Figasa. Muzyka pod jego batuta nie straciła nic ze swej barwności, melodyjności i piękna .Także intensywności i nasycenia brzmienia w zarysowaniu kolorytów lokalnych. Była w pełnej symbiozie symbiozie charakterem i subtelnością psychologiczną scenicznych postaci – jak u Wagnera, Czajkowskiego czy późnego Verdiego. Społeczność wiejską wyznaczał rytm energicznych krakowiaków, natomiast Cyganów melancholijne dźwięki skrzypiec i cymbałów. Motywy przewodnie idealnie współgrały z przywoływaniem motywów natury, przeznaczenia i miłosnych uniesień. Niepodzielny strumień muzyki, od pierwszego dźwięku fagotu, mienił się kolorami całego orkiestrowego instrumentarium. Zastrzeżenia można mieć jedynie do rozplanowania dynamicznego na linii piano-forte. Ucierpieli na tym niesłyszalni niekiedy bydgoscy soliści.

    Ulana w interpretacji Małgorzaty Greli to przede wszystkim wierna, pełna pokory żona i kochanka. Niestety artystka jest mniej wiarygodna jako kobieta targana silnymi namiętnościami. W jej głosie brakuje odpowiedniej mocy oddziaływania, dramatycznej intensywności i żaru. Janusz Ratajczak w roli Manru, pokazał zdecydowanie większe natężenie dramatyczne jako człowiek nie potrafiący zrezygnować ze swoich tęsknot i starych przyzwyczajeń, rozdarty między powinnością pozostania przy żonie i dziecku, a wyruszeniem z cygańskim taborem w świat. Wykazał się też większą swoboda w pokonywaniu trudności dramatycznych partii.

    Znakomicie postać demonicznego Uroka zaśpiewał Leszek Skrla. Oddał przy tym cały dramat mężczyzny nieszczęśliwie zakochanego i odrzuconego. Ryszard Smęda był bardzo dobrym aktorsko Orosem, a Małgorzata Ratajczak zwróciła uwagę autentycznością przeżycia w kreowaniu matczynej tragedii.

    „Manru” w inscenizacji Laco Adamika, który zrezygnował całkowicie z powierzchownego melodramatyzmu i sielankowej rodzajowości, to dzieło szalenie bogate w teatralna formę. Formę, która ani na moment nie gubi treści zawartych w linii fabularno-muzycznej dzieła. Wszystkie niedoskonałości romantycznego libretta, dzięki nowemu przekładowi Romana Kołakowskiego, zyskały na drapieżności i dramaturgicznej głębi. Przepięknie zakomponowały ruch sceniczny i malarsko oświetlone sekwencje zbiorowe, pozbawione w scenach wiejskich cepeliowskiej góralskiej ludowości, w akcie III tworzą pogański klimat cygańskiej dekadencji. Bydgoski chór, znakomicie przygotowany przez Henryka Wierzchnia, stał się wiarygodnym aktorsko nośnikiem dezaprobaty lokalnych społeczności dla związku wiejskiej dziewczyny z kulturowo odmiennym Cyganem.

     

    Wiesław Kowalski „Lekcja tolerancji”, AKANT 9 (126), 2007.
  • Data: 2012-09-28

     

     

    PADEREWSKI

    Manru

    Janusz Ratajczak (Manru), Wioletta Chodowicz (Ulana), Barbara Krahel (Jadwiga), Leszek Skrla (Urok), Monika Ledzion (Aza), Jacek Greszta (Oros), Łukasz Goliński (Jagu), Chór, Balet i Orkiestra Opery Nova w Bydgoszczy, dyr. Maciej Figas, reż. Laco Adamik

    Opera Nova Bydgoszcz/Dux 9793 (DVD, 2011)

     Opera Paderewskiego wy­stawiona na pięćdziesię­ciolecie sceny bydgoskiej w 2006 roku, dopiero po kilku latach ukazuje się w wersji DVD. Jej warstwa dźwięko­wa z powodzeniem może ry­walizować z wcześniejszym nagraniem audio (Dux 0368-0369, 2004) dokonanym przez Operę Dolnośląską pod dyrekcją Ewy Michnik. Ba, poziom muzyczny wy­konania w Bydgoszczy prze­wyższa nawet ten z Wrocła­wia, przede wszystkim dzię­ki obsadzie partii tytułowej. Janusz Ratajczak, od dwu­dziestu lat solista Opery byd­goskiej, swój tenor o poły­skliwym brzmieniu prowadzi równo i bez wysiłku. Gdy trzeba, nadaje mu odpowied-niąmoc i nie ma żadnych kło­potów z dykcją. Ta rejestra­cja utrwala jego znakomity pod każdym względem śpiew i dowodzi, iż Manru niekoniecznie wymaga wiel­kiego, bohaterskiego głosu.

    Z odtwórców pozosta­łych partii Wioletta Chodowicz jako Ulana potwierdza typowe dla niej, szczere emocjonalnie i bezbłędne technicznie aktorstwo wo­kalne wysokiej próby. So­czysty, pewnie intonowany baryton Uroka (Leszek Skrla) stosownie do sytuacji wciąż inny przybiera wyraz. Monika Ledzion, artystka o nadzwyczajnej urodzie, dysponująca pięknym, ory­ginalnym w barwie, spraw­nym warsztatowo, roz­ległym w skali mezzosopra­nem, wydaje się stworzona do roli Azy (szczególnie w wersji DVD), jednak jej głos wpada czasem w nad­mierne rozwibrowanie; sły­chać, że dramatyczny cha­rakter muzyki wymusza for­sowny śpiew.

    Znakomicie gra orkiestra -jeden z najlepszych w mej opinii polskich zespołów operowych. Batuta dyrekto­ra Opery Nova Macieja Figasa wydobywa z partytury motywy przewodnie, czy­niąc narrację muzyczną cie­kawą i przejrzystą. Na nią nakłada się często chór w głosowych grupach kobie­cych, męskich i łączonych; przygotowany przez Henry­ka Wierzchonia, zawsze świetnie osadzony w dźwię­ku, z brzmieniową lekkością przekazuje swoje pieśni, re­pliki, reakcje i komentarze.

    Urzekające w Manru so­lo skrzypcowe powierzono Krzysztofowi Jakowiczowi, na cymbałach w III akcie koncertuje Ihor Lomaha. Kto to wszystko tak składnie na­grał (w formacie Dolby Di­gital 2.0 i 5.1), informacyjna broszurka - nie podaje. Na­zwiska reżysera kamer rów­nież brak. Takie najwidocz­niej było założenie: prosta, by tak rzec, rejestracja spek­taklu, bez śladu inwencji, jaką przejawiłby filmowiec czy realizator telewizyjny. W rezultacie mamy trzy za­ledwie rodzaje ujęć: punkto­we (kierowane na śpiewają­cych solistów), wycinkowe (obejmujące centrum sceny) i panoramiczne (ukazujące plan ogólny). Zresztą war­stwy wideo i audio sprawiają wrażenie odrębnych: równo przycięta akustyczna „fala" nie cofa się ani przybliża przy scenicznym ruchu aktorów.

    Przedstawienie pozbawio­ne jest napięcia. Napięcie w teatrze budują kontrasty; w tym przypadku może bra­kuje ich w samym dziele, ale w pamiętnej premierze Man­ru w warszawskim Teatrze Wielkim w reżyserii Hanny Chojnackiej (1991) ten kon­trast tworzyła orgia kolorów, w jakich cygański świat wkraczał na scenę, i od razu kolorami wtedy dźwięczała muzyka. Zapisana na DVD bydgoska koncepcja Laco Adamika ma jednolitą linię: konsekwentnie prowadzi mroczną plastycznie całość w stronę tragedii. Fabuła w każdym akcie rodzi nowy konflikt. Każde słowo o śmierci jest akcentowane. Gdy kurtyna otwiera się na akt drugi, w zwieńczeniu tro-istego układu sceny widnieją dwa cmentarne krzyże (i ty­leż w finale będzie trupów),a na zamknięcie aktu z du­etem nadziei i miłości Ulany i Manru w rozchylonej na­gle głębi ukazuje się czarny, groźny tłum. W trzecim ak­cie w załamaniu pomostu, którym, jak ginącą na hory­zoncie drogą przychodzą i odchodzą Cyganie, do­strzec można zarys mocnych, wiosłujących leniwie ra­mion; to łódź cierpliwego przewoźnika, Charona.

    Ciemne są suknie wystro­jonych na dożynki kobiet, a żwawe tańce biało ubra­nych dziewcząt i chłopców w białych koszulach (I akt), podobnie jak szaro-brunat-nych Cyganów (akt III) prze­mykają tak szybko, że nie zmieniaj ą posępnego nastro­ju. Nawet słynny Marsz Cy­ganów brzmi wyjątkowo ostro.

    Wielką wartość ma bez­sprzecznie nowy przekład li­bretta, pióra Romana Kołakowskiego. Rymy potoczne, lecz niekaleczące poetyc­kiego smaku, dbałość o lo­gikę akcji i relacji między postaciami, wygoda - poza wyjątkami - artykulacyjno-wokalna, to dar, na jaki Paderewski od dawna zasługi­wał. Aby te walory docenić, radzę ogląd z polskimi pod­pisami (nie wszyscy nieste­ty śpiewacy starannie podają tekst). Całości libretta w dru­ku nie otrzymujemy, a to za­mieszczone w książeczce wrocławskich kompaktów było anonimowe i literacko o wiele słabsze.

    Nuty Manru trzyma, jak wiadomo, pod finansowym kluczem (od dnia prapremie­ry w 1901 roku!) wydawnic­two Bote&Bock. Niemało zatem kłopotów ze sprowa­dzeniem materiałów mu­zycznych, uproszczeniem ję­zyka libretta i doborem wła­ściwych głosów trzeba poko­nać, by wystawić jedną z naj­ważniejszych polskich oper. Fakt, iż Manru Paderewskie­go staje się dostępne na DVD (z podpisami w trzech języ­kach do wyboru) przynosi chlubę bydgoskiej Operze Nova i Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które edycję wsparło finansowo.

     MAŁGORZATA   KOMOROWSKA

     

    Ruch Muzyczny Nr 16 / 17 z 5.08.2012 r.
informację wprowadzono: wtorek 2011-10-04 22:14
ostatnia aktualizacja: wtorek 2014-05-27 09:36

Dodatkowe menu strony

Miesięczny kalendarz

PnWtŚrCzPtSoNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

Audio Promo

[obiekt flash]

Banery

MY FAIR LADY

Inne linki

Informacje o serwisie

© Opera Nova w Bydgoszczy, 2011-2013